Przerażające praktyki adopcyjne z PRL-u

Żeby mieć dziecko musisz słono zapłacić

Zawsze będziemy razem” to drugi tom sagi “Rodu Dobrzyńskich” od Gabrieli Gargaś. Tym razem przenosimy się w szare i monotonne czasy lat 70. XX wieku, w sam środek komunizmu w Polsce. Poznamy tu losy dwóch przyrodnich sióstr – Kateriny i Teresy, które zrobią wszystko, by ratować swoje domy. Nie w sensie dosłownym, a metaforycznym, ponieważ ich małżeństwa, z różnych powodów, przechodzą bardzo poważne kryzysy. Każda z nich dba o to jak może, ale cały czas coś staje im na drodze – a to reglamentacje żywności w sklepach, a to ZOMO, a czasami nawet strach o to, że ktoś w środku nocy każe im stawić się na posterunku i składać zeznania. Żadna się nie poddaje i chce dla swoich rodzin jak najlepiej.

Katerina właśnie znalazła nowego partnera, Gustawa, z którym stara się ułożyć życie. Na pozór wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, jednak kobieta jest wykończona wieczną (samotną) opieką nad dziećmi i przedłużającymi się w nieskończoność dyżurami w szpitalu. Gustaw zajmuje się pracą w zakładzie, ale Katerina bardzo dobrze wie, że działa też w ruchu anty politycznym, który za kilka lat przerodzi się w Solidarność. Na razie musi ogarniać wszystko sama, a nie ma już na to siły. Nie widzi też końca ich wiecznej walki, a to zaczyna ją demotywować. Są chwile, kiedy lęka się wyjść samej z domu. Ma wrażenie, że cały czas ktoś ją śledzi.

Mój, a czyj?

Teresa mieszka praktycznie sama. Jej mąż, Maksymilian, całe dnie spędza w pracy i rozprawia o polityce. To też jest jedyny temat, który ożywia go podczas konwersacji w domu. Para bardzo chciałaby mieć dziecko, ale cały czas im się nie udaje. Dowiadują się o tzw. handlu dziećmi, przeważnie z biednych rodzin krajów bloku wschodniego. Teresa chce zrobić wszystko, by móc wreszcie zostać matką. Może wtedy przestanie myśleć o tym, że mąż prawdopodobnie ma romans ze swoją sekretarką.

Przez ten tom, o wiele bardziej niż poprzedni, przebija się poczucie smutku i samotności. Potrzeba Teresy i zmęczenie Kateriny są sztandarowymi przykładami problemów, z jakimi często borykają się kobiety. Nie mają oparcia w swoich partnerach, tak naprawdę na polu walki są same i zdane na siebie i swoje umiejętności. W pewnym momencie każda z nich podejmie ryzyko, by zawalczyć o swoje szczęście. Każdą z nich czekają surowe konsekwencje, których są świadome, a mimo wszystko dalej robią to, co uważają za słuszne. Ich determinacja jest doprawdy godna podziwu.

Zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com